poniedziałek, 29 grudnia 2014

ciasto z dyni

Ciasto z dyni


Od dziecka słyszałam opowieść mamy o zaradności mojej babci, która w czasie wojny tworzyła potrawy wartościowe i smaczne.
Potem w czasach ciężkiego socjalizmu też nie było łatwo.
Mama nie lubiła wracać do przepisów babci, ciocia owszem, ale to jej córki miały do nich dostęp.
Podobno ciastem dyniowym zajadali się nawet panowie kolejarze i oficerowie z czasów przed-wojny, a to już była elita w mieście Brześć /Bugiem.

Przez lata chciałam spróbować, czy z dyni możliwe jest stworzyć ciasto i to smaczne?
Odważyłam się niedawno, wykorzystałam przepis na ciasto marchewkowe, zamieniłam warzywo, pokombinowałam i wyszło. Moja babcia była wróżką. Na pewno pomogła mi dodając odwagi.

Ciasto - poezja.

Podobno dynia jest łatwostrawna i bogata w witaminy.


niedziela, 28 grudnia 2014

Mama i święta

Kolejne święta razem z mamą .
Nie było łatwo.
Jest dobrze.
Ostatnio słuchałam rozmowy u Lisa z księdzem prowadzącym hospicjum.
Moja mama nijak by tam nie pasowała, bo bez świadomości, bez kontaktu logicznego, dobrze że jest w domu, bo jest.Tylko ciałem, chociaż czasami mam wrażenie , że duchem też.
Odpowiada coś po swojemu. Czasami się uśmiecha, cieszy, płacze, złości się i woła jeść i pić.
Jest. I to mnie cieszy.


Coś na święta do zjedzenia

Ciasto marchewkowe
4 jajka
1,5 szklanki cukru


1 szklanka oleju
2 szklanki mąki
2 szklanki utartej surowej marchewki
1 jabłko uterte lub mandarynki ze dwie rozdrobnione
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
przyprawa do piernika

Marchewkę ucieramy do miseczki, lekko słodzimy, dodajemy jabłko lub mandarynkę.
Całe jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę , pomału dodajemy olej, cały czas ucieramy.
Stopniowo dosypujemy mąkę zmieszaną z sodą i proszkiem do pieczenia.
Dodajemy ciasto do marchewki, mieszamy delikatnie,najlepiej normalnie dłonią aby wszystko delikatnie i równomiernie się połączyło.a marchewki może być więcej, trochę.
pieczemy ok 30 min w lekko rozgrzanym piekarniku. ciasto można przełożyć kremem budyniowym albo z kaszy manny,  ale sam jest przepyszny wystarczy oprószyć cukrem pudrem lub oblać czekoladą.


         sałatka od Krysi
Składniki;
2 ugotowane ziemniaki
cebula
sól ,pieprz
ugotowana marchew 2 szt
dzwonek śledzia z solanki
mały słoiczek majonezu
3 ugotowane jajka
Sałatka jest warstwowa i zcierana na tartce, oprócz cebulki, którą kroimy w drobną kosteczkę. układamy warstwy,
ziemniaczki, cebula, sól i pieprz, marchewka śledż, majonez, białko, żółtko, dekoracja.
smaczna




poniedziałek, 13 października 2014

sprawy sądowe

sąd  

Przez ostatnie tygodnie żyłam sprawą sądową o ubezwłasnowolnienie mojej mamy ,bo przecież w jej stanie nic nie może zdziałać, a życie toczy się mimo choroby i starości mamy.
Jesteśmy na finiszu choć trwało to od czerwca czy może maja.Teraz to nie istotne, dożyliśmy, sprawa się uprawomocnia. Potem sąd rodzinny i spokój.

choroba

jakiś miesiąc temu mama przechorowawszy, pewnie byłoby krucho gdybym nie wzywała kilku doktorów i to  kilka razy.Pogotowie przyjechało, nie powiem ale chcieli na oddział. Nie dałam.
Pani doktor intensywnie zaczęła leczyć wirusa obok stanu zapalnego i po dwóch tygodniach intensywnej opieki wydobrzała nam matuś ,wydobrzała.
Dziś pokrzykuje i coś tam sobie opowiada, jest dobrze.
I niech będzie

Pozdrawiam wszystkich , którzy mnie czytają .
życzę zdrówka i wytrwałości.Joanna..

sobota, 6 września 2014

Zasiłek

Wypłacono

Nie mam siły nic na ten temat pisać.
Jedno wiem ,że odsetki od państwa inaczej są liczone niż odsetki dla państwa.
Tyle.
Wracam do opieki intensywnej nad mamą ,nie marnuję już czasu na bieganie po urzędach.
Nabiorę sił to coś napiszę.
Pozdrawiam wszystkich czytelników.Joanna.

wtorek, 26 sierpnia 2014

upokorzenie

Upokorzenie

W dzieciństwie zdarzało się że upokorzyli mnie rówieśnicy ale częściej byli dla mnie przyjaźni . Później upokarzał mnie mąż -alkoholik,ale wystarczył „skuteczny „ rozwód.
Ale to co zgotował mi ten rząd i ci urzędnicy ,których mamy teraz ,w ogóle przez myśl by mi nie przeszło. A to dzieje się i na dodatek ,, podobno w majestacie prawa .
Ale w żadnej ustawie nie znalazłam przepisów ,które by nakazywały takie traktowanie obywatela.

Bo jak nazwać to ,że do dziś nie mam przywróconego prawa do zasiłku opiekuńczego z tytułu opieki mad niepełnosprawną mama.
Bo to co pisało samorządową kolegium odwoławcze-że wzięłam chorą mamę w 2003 roku pod swoją opiekę ,tylko po to by w 2010 roku wyłudzić zasiłek.to że jestem niebieskim ptakiem ,bo nie pracuję -bo jako samotna matka ,otworzyłam na pięć lat działalność gospodarczą i zamknęłam ją na rok przed tym jak zajęłam się mamą ,by nadal unikać zatrudnienia.

No ale teraz tłumacza mi ,że to ,że w maju MOPS kazał mi, na własne żądanie wyrejestrować się z urzędu pracy ,by oni mogli przyjąć mój wniosek o przywrócenie zasiłku zabranego z mocy ustawy,że jestem osobą poza marginesem ,bo nie miałam nawet ubezpieczenia zdrowotnego na mnie i na moje 10-cioletnie dziecko,to że wreszcie od lipca wystarałam się o ubezpieczenie zdrowotne z pomocy rządowej dla „nieudaczników życiowych” na trzy miesiące ,ale tylko dla mnie. To ,że po wycofaniu mojej skargi z sądu w czerwcu ,nadal nie mam decyzji o zasiłku. To że pani nie wie o co pytam ,gdy pytam o decyzje.To ,że nie mam pojęcia jaką decyzje wyda MOPS =to wszystko .jak twierdzą panie w MOPS –na własne życzenie mam.
Bo po co skarżyłam decyzje o odebraniu mi zasiłku,po co poszłam do sądu.
Ci co cicho siedzieli już mają swoje decyzje i swoje pieniądze a ja  nawet praw konstytucyjnych nie mam ,..oczywiście na własne życzenie.
Mogę to tylko tłumaczyć – jako karę -za dochodzenie swoich praw.

Upokorzenie na maksa.
I wszędzie czekają na koniec życia mojej mamy,jak sępy.

Strasznie to przykre,jestem bezsilna na taki rodzaj chamstwa.

wtorek, 22 lipca 2014

ULUBIONE DANIE MOJEJ MAMY

PRZEPIS NA POTRAWKĘ ASI



Cukinia,kabaczek lub dynia 
Paczka słupków warzywnych z tesco  około  (1,70)
Paczka mięsa mielonego z indykiem z biedronki około( 4,5)
Kostka rosołowa mięsna z biedronki 
Troszkę oleju 
sól 
pieprz
Koncentrat pomidorowy

Olej do garnka na to mięsko mielone ,troszkę podsmażyć,dodać warzywa i pokrojone warzywo podstawowe- np cukinię,ja ścieram na grubej tartce obrane ze skórki i bez nasion
Dusić do uzyskania miękkości ,dodać kostkę rosołową podusić doprawić solą i pieprzem ,ja dodaje jeszcze ząbek czosnku  rozdrobniony
Na koniec dodać przecier pomidorowy i zagotować
Gotowe
Podajemy na gorąco z ryżem ,makaronem lub ziemniaczkami i mielonym
Doskonałe na zimno do chlebka
SMACZNEGO

A można na olej dać cebulkę skrojoną w drobną kostkę ale jak ktoś nie lubi cebuli czy czosnku to potrawa też jest smaczna
Można użyć świeżych warzyw ale szkoda czasu

poniedziałek, 21 lipca 2014

upały

Gorące lato

Wyobraźcie sobie mieszkanie na czwartym, ostatnim piętrze w te  upały.
30 stopni na okrągło.Idzie wentylator cały dzień.
Mama przykryta cieniutkim kocykiem i ciągle upocona jak myszka.
Nie mogę otworzyć okna na przestrzał bo przeciąg to nic dobrego.
Okna u mamy na wschód ,więc od trzeciej rano ma słoneczko,to jeszcze można wytrzymać .Duże okno jest na południową stronę i tu pojawia się piekło, od dziewiątej do zachodu słońca grzeje i grzeje.
No i ten dach.
Ostatnio mama  przychorowała .Gorączka i złe samopoczucie,dzień przesypia a nocą trzeba karmić .
Moja kruszynka.
Zupełnie bezradna i taka teraz malutka,drobniutka.biedniutka.
Gdzie podziała się ta kobieta ,dla której nie było rzeczy niemożliwej.
Starość ją pokonała.




czwartek, 3 lipca 2014

urzędnicze pułapki

moja walka

Moja walka o pieniądze z tytułu opieki nad niepełnosprawną mamą  trwa.A dlaczego?- spyta kto ciekawy.
A bo urząd musi mnie ukarać za "wszczynanie awantur".
Nie pisałam od dawna ,bo miałam taką złość ,że mogłabym głupot napisać.
Zaczynam spokojnieć ,ale nadal niewiele rozumiem
Ustawa weszła,wniosek złożyłam i co i -odpowiedz z MOPSu że zawieszają moją sprawę,  bo  Sąd  się jeszcze nie wypowiedział ,ale z urzędu pracy musiałam się na własną prośbę wyrejestrować w maju.
Jest lipiec ,ja i moje dziesięcioletnie dziecko nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego,bo niby dlaczego mamy mieć skoro po sądach chodzimy.
Ja to ja.stara jestem i mogę po lekarzach nie chodzić ,ale dziecko to ja muszę otaczać medyczną opieką też,mam obowiązek ale jak go zrealizować.Sąd czeka na jakieś jeszcze orzeczenie trybunału ,a to może kilka miesięcy potrwać.
I co ?Nie istniejemy.
Bo nigdzie nas nie zgłoszono  do ubezpieczenia.
Pat,jak narazie,muszę szukać rozwiązań ,ja,bo to moja sprawa.
Mama sobie leży na szczęście zupełnie nieświadoma,..Bo po co tyle lat ciężko pracowała ,żebym ja dla możności opieki mad nią walczyła z przepisami,urzędami..Uczyła sie przepisów,rozwiązań i szukała po omacku.
Ja trochę kumam,a jak ktoś nie kuma ,-ginie.
Ja też prawie ginę ,chlapię sie jeszcze troche ale nie mam sił.
Nocami nie śpię ,bo mama nie śpi .dniami po urzędach latam.Polskie piekiełko.
Niech mama i syn zdrowi będą ,to morze dobrze będzie .może rozwiązanie znajdę..
pozdrawiam was gorąco.trzymajcie za mnie kciuki.


środa, 4 czerwca 2014

urzędy

Pomysły naszych urzędników i włodarzy krajem nieustannie mnie zaskakują.

Bo wyobraźcie sobie ,że na mocy ustawy odebrano mi w zeszłym roku zasiłek z tytułu opieki nad mamą .Ja głupia nie zgodziłam się z ustawą ,odwołałam się ,poszłam do sądu,i tu okazało się ze w marcu sad czeka na wyjaśnienie decyzji trybunału konstytucyjnego wydanego w grudniu i zawiesza sprawę .rząd wreszcie rozumie o czym wypowiedział się trybunał ,przywraca zasiłek ale tym którzy nie walczyli,ci musza poczekać na decyzje sądu.a kiedy ona nastąpi???
Ja musiałam zrezygnować na własną prośbę ze statusu osoby bezrobotnej i teraz nie mam ani ja ani moje dziecko ubezpieczenia zdrowotnego,bo sąd się musi wypowiedzieć.Pat.

Druga sprawa
Kiedy mama zamieszkała ze mną była to moja decyzja,ona nie "kumała"już kto ja jestem.wszelkie czynności urzędowe robiłam w jej imieniu ,nie ma tego wiele,odebrać rencinę,,opłacić podatek od nieruchomości,zameldować u mnie.no i to co czkawką się odbija-pobrać zwrot z Pefronu za pieluchy.
No i żeby to zrobić muszę mamę ubezwłasnowolnić.Mają mnie.Bo wprawdzie może być pełnomocnictwo ale mama ze względu na stan zdrowia nie wie o co chodzi,nie potrafili się też podpisać ,już nie potrafi..
Ale papier musi być.
A to i koszta i kłopot.bo trzeba do innego miasta do sądu jechać ,cały dzień zejdzie a może nie tylko jeden.
A z kim mamę zostawię ,bez opieki?
Polsko jak żyć.?

Czasami to ja już nie mam siły.
I to nie to że noce nie przespane,że mięśnie przemęczone,że kręgosłup łupie.
Te "schody"mnie przerażają.
Po co jest ten  miejski ośrodek pomocy,powiatowy ośrodek pomocy rodzinie.?
No wiem-maleje bezrobocie wśród urzędników,ale poza tym?


środa, 28 maja 2014

bielizna c.d.

Potrzebne jest co najmniej dwa podkłady,NFZ refunduje jeden,.
Czasami jest potrzebne więcej niż dwie pieluchy na dobę.
Potrzebna jest pościel bawełniana,dobrej jakości ,łatwa do prania i bez dodatków powodujących odparzenia
Potrzebne są koszule, które łatwo zmienić ,przy nikłej współpracy osoby leżącej.Praktyczna rada- zawsze
zostawiam po praniu na lewej stronie wygodniej nakładać gdy złapiemy za dłonie w środku rękawa i przewleczemy podczas zakładania..

W poprzednim blogu byle jak zgrałam zdjęcie nie wiem jak to skasować ,a na podglądzie nie widziałam tego,Proszę mi wybaczyć .mam już swoje lata i nadal eis uczę
dłonie
.

bielizna

bielizna,pościel i inne potrzebne rzeczy

kiedy mama jeszcze chodziła zdarzało jej się zmoczyć fotel lub łóżko.
trzeba było poprosić panią doktor o receptę na pieluchy,ale najpierw udowodnić że to już jest potrzebne.najpierw pieluchomajtki,które mama czasami zdejmowała w dziwnych miejscach załatwiając swoje potrzeby.jeszcze czasami szła do toalety,jeszcze czasami mówiła że chce
wtedy też pojawiły się odleżyny ,a może lepiej" odsiedziny" na pupie.znowu recepta.kilkadziesiąt złoty i co zakupiliśmy .gąbkę z dziurą która spłaszczyła się po kilku dniach i nie spełniała już swojego zadania.odleżyny tak ciężko wyleczona antybiotykową maścią powróciły odporne na antybiotyk.na szczęście w sklepie z używaną odzieżą wypatrzyłam dziwny krąg o przeznaczeniu którego nikt nie miał pojęcia ,w środku były jakieś ziarenka jakieś kuleczki jakieś kłaczki i doskonale pasowało to pod pupę mamy.odleżyny zniknęły

radość nie trwała zbyt długo bo wkrótce mama nie chciała już siedzieć wolała leżeć czasami tylko wypuszczała się na spacerki po domu.na boczkach i na krzyżu pojawiły się zaczerwienienia i pieluch czasami przepuściła zawartość ,i to nasze zabezpieczenie łóżka ,ponieważ było z gumy ,czy czegoś podobnego powodowało odparzenia na ciele mamy.
znowu w sklepie z drugiej ręki przyszło rozwiązanie.znalazłam takie niby kocyki ,pikowane wielowarstwowe ,cudowne w praniu i najważniejsze zniknęły odparzenia.

teraz bielizny ,pościeli i innych potrzebnych mi "szmatek"szukam w sklepach z zachodnią odzieżą .
nie proszę już o recepty na które wydają coś co się nie sprawdza,a kosztuje sporo.
dlaczego tam potrafią zadbać o .....
no cóż .polska rzeczywistość.

wtorek, 27 maja 2014

dłonie

Maj nie oszczędza nas wcale.
Deszcze,upały ,burze,gorąco.wszystko plecie się tak ciasno , że jednego dnia kilka zmian.
A czemu o tym pisze?
Bo mama moja jest meteoropatką i każda zmiana w pogodzie zmienia jej nastrój i samopoczucie.
A mieszkamy na czwartym pietrze,blok bez windy ,więc każda zmiana pogody jest bardzo odczuwalna.
Zwłaszcza upał ,bo dach nagrzewa się do czerwoności i stygnie pół nocy a w domu piekło ,wentylator chodzi cały czas,przeciągu nie zrobisz ,bo na zdrowiu by się odbiło.
Koszmar.Ciepło.
dłonie mojej mamy ,zmęczone i ...bezradne

poniedziałek, 26 maja 2014

dzień mamy

Dziś Dzień Mamy.
Nie dzwonią telefony z życzeniami i pytaniami o stan zdrowia mamy.

Dzień jak co dzień .
Śniadanie najłatwiej jest nakarmić mamę kaszką
Rano jest bardzo głodna i zła,wcina aż jej się uszka trzęsą.
potem jaszcze trochę pośpi i trzeba zmienić pieluchę ,obmyć ,czasem przebrać lub zmienić pościel.trzeba dźwignąć ,bo mama nie pomaga,czasem nawet stawia kontrę.nieraz plecy gdzieś trzaskają.Czyściutka najedzona  przesypia do obiadu(jak nic jej nie dokucza).
potem najlepiej zupa i to zmiksowana,nie zakrztusi się chociaż podziwiam jak ona je na leżąco..znowu drzemka.potem kolacyjka jakaś przegryzka ,toaleta ,zmiana pieluchy .i nocne czuwanie ,bo mama lubi pogadać sobie od wieczora do późnej nocy,nie ma mowy o rozmowie,po prostu mama jest w swoim świecie i rozmawia,kłoci się i opowiada swoim ,to znaczy rozmówcą w jej świecie,czasami do drugiej czy trzeciej..dużo razy trzeba wstać ,zmienić jej ułożenie,napoić.takie nudne zycie,ale taki spokój jest wtedy gdy mamę nic nie boli ,gdy jest zdrowa.gorzej jest gdy ma problemy.
.


a od marca umiem też Decoupage,to znaczy robiłam ta techniką wcześniej -gwiazdy na przykład


ale nie wiedziałam ,że to się tak nazywa.teraz już wiem.

dziś kazali mi wyrejestrować się na własne żądanie z pośredniaka,bo mają rozpatrzeć mój wniosek o przywrócenie zasiłku opiekuńczego,i bez tego nie mogą go rozpatrzeć a kiedy rozpatrzą to nie wiadomo bo jest tego ponad sto ,a panie z mopsu muszą pójść i wywiad zrobić i to może potrwać .
tak więc kolejka w pośredniaku,potem kilka chwil w mopsie i oświadczenie dlaczego moje rodzeństwo nie zajmuje się moją mamą ,a skąd  to mogę wiedzieć.może serca im brak,a może tak wygodniej.
znowu czekanie.tylko żeby teraz nie zachorować i żeby mój syn nie chorował do rozpatrzenia wniosku ,bo nie mam teraz zdrowotnego ubezpieczenia .




czwartek, 22 maja 2014

moje dzieła

Mam jeszcze chwilę
Pisałam kiedyś ,że spędzając dużo czasu w domu ,obserwując mamę trzeba było zająć ręce i myśli.
I tak zajęłam się rękodziełem.
szukam inspiracji i sprawdzam czy tak potrafię.Czasami jestem z siebie po prostu dumna

Kanzashi
Nauczyłam się np.robić ozdoby techniką kanzashi
.to takie inne origami ,inne bo nie z papieru ale z materiału.
Lubie tworzyć kwieciste dodatki do garderoby .
Kwiaty z papieru,przestrzenne
Wyplatać cudeńka z wikliny papierowej

powracam czasami do robótek

na szydełku.
i wiele  wiele innych cudeniek ,aby okrasić sobie szare życie




zasiłek

Nie pisałam kilka dni chociaż w głowie kłębiło mi się wiele tematów i wiele historii , którymi chciałam się z wami podzielić.Bo pisząc o mojej mamie ,ja oczyszczam swój umysł ,a czasami mam taką nadzieję że  może moje doświadczenie komuś pomoże .Naiwność , może?..

.
Ostatnie dni poświęciłam sprawą urzędowym .wypełniłam wniosek o przywrócenie mi zasiłku opiekuńczego.dziś złożyłam.czekam na wywiad i dalsze losy wniosku.
Nie chcę o nim pamiętać ,i o chwilach od lipca do dziś.
To koszmarne było ,ta niepewność to poczucie krzywdy,to osamotnienie.ta bezsilność.

Niedawno wpadło mi w oko takie zdjęcie,które skłoniło mnie do myślenia.Bo wiele zdjęć starszych osób gdzieś w prasie wprawiało mnie w zakłopotanie, te stare wyniszczone smutne twarze ta bezradność w oczach staruszków . Poczucia bycia niepotrzebnymi na tym świecie było widać w tych zdjęciach ,a niektóre zdjęcia wręcz odzierały staruszków z godności
Chociaż robiłam zdjęcia mojej mamie dość często nigdy bym ich nie publikowała,własnie dlatego aby nie odzierać mojej mamy z godności.  To zdjęcie to dłonie ,niewątpliwie stare.,spracowane dłonie.One mówią tak wiele.

piątek, 9 maja 2014

zmiany

Co zmieniło sie w moim zyciu przez ostatnie 11 lat.

wszystko


Co to znaczy?
Zmieniło się moja postrzeganie mamy i osób starszych,  których mijam na ulicy. Obserwuję różne odmiany starości

i jak powiedział klasyk "starość nie udała się Panu Bogu " to tylko połowa prawdy.
bo starość to wyzwanie dla rodziny ,dla dzieci, wnuków ,prawnuków i praprawnuków, wyzwanie, którego moja rodzina nie podjęła. Nie chcieli się zmierzyć z trudem opieki nad mama, babcią, prababcią i praprababcią.
Bo moja mama ma pięcioro dzieci,trzynaścioro wnuków,,piętnaścioro  prawnuków i praprawnuczkę i co?
Większość z tych osób wychowywało się pod czujnym okiem mojej mamy,teraz zapomnieli o niej .może jeszcze pięć lat temu przysłali kartkę na imieniny lub święta- teraz nikt o niej nie pamięta
to smutne.
 Jakiś rok temu wyobraźcie sobie ze postanowili zrobić podział majątku mojej mamy ,bo przecież ona nie mieszka u siebie tylko u mnie,  a oni nie mogą nic zrobić,  a chcieli by coś zrobić.
Zmienił się też mój stosunek do mojego rodzeństwa. kiedyś podziwiałam ich za to , że mają rodziny,  że jakoś sobie radzą ,teraz jest mi ich żal, bo to ludzie bez korzeni,,i bez przyszłości
przegrali swoje życie,
Ja jestem dużo młodsza od nich.moja mama nie bawiła mi już moich dzieci , bo była już zbyt stara i nie radziła już sobie , ale zawsze uczyłam je,  aby szanowały babcię . bo same kiedyś będą stare i kto wie jaki los je czeka
Nikt tego nie może wiedzieć
ale trzeba o tym pamiętać i nie omijać życia .
Zmieniło się moje życie . każdy dzień jest podporządkowany mamie, nie wyjeżdżam,  nie podróżuję , nie odwiedzam , ale realizuje się w rękodziele . mam czas i chociaż pieniędzy brakuje- to coś ciągle tworze  robię  i to jest moja odskocznia od trudów codziennych..

Powiem wam jednak , gdy zapytano mnie całkiem niedawno dlaczego nie oddałam mamy do domu opieki byłam zdziwiona ,a teraz jak tak myślę to chyba nigdy taka myśl w mojej głowie nie powstała, może czasami złościłam się,  że nie daję rady,  ale o oddaniu nigdy nie myślałam na poważnie
Ona by już dawno umarła,
Gdy była przez tydzień w szpitalu to oduczyli ja tam nawet jedzenia i musiałam ją od nowa uczyć. Otwierać usta i wołać gdy jest głodna a to był tylko tydzień.


środa, 30 kwietnia 2014

po co ten blog

witam
Od 11 lat opiekuje się mamą
Przeszłam swoistą,samodzielną szkolę opieki nad osoba zapadającą się w niebyt

Zacznijmy jednak od początku
12 lat temu ,zwyczajna wizyta u mamy.a jednak nie taka zwyczajna.
moja mama kwieciście opowiadała o czymś ,o czym tylko ja mogłam wiedzieć , ze  jej słowa nie maja sensu,ze mówi o rzeczach, które jej się przydarzyły.  Kilka lat temu
zaczęłam szukać,
szukać ratunku,sposobu jak zatrzymać czas i zwyczajnie- diagnozy lekarskiej.
Uzyskanie diagnozy nie było łatwe.
Wtedy wydawało się najważniejsze i kluczowe uzyskać diagnozę.
Od września do maja odwiedziłam lekarzy podstawowej opieki i specjalistów,każdy podawał inną diagnozę i inna receptę.
Żadna nie opowiadała o mojej mamie
Leki nie dawały ulgi,stan zdrowia' szalał '.
Jedne leki zmieniały zachowanie na niepożądane ,trudne do zaakceptowania,  inne leki wyłączały mamę  zupełnie.
Wiele miesięcy testowałam leki na mamie.
Ale o wiele trudniejsze było zaakceptowanie przeze mnie jej obecnego stanu.
Mama zawsze była samodzielna,energiczna,zaradna,umiała wszystko zrobić i wszystko załatwić,a sprawy urzędowe to był pikuś'
Teraz stawała się zupełnie niezaradna,taka zagubiona i biedniutka
to było bardzo ciężko  zaakceptować.
Szukałam w internecie porad,pytałam lekarzy,uczyłam się jak żyć z kimś ,kogo umysł wygasa..
 Straszne jest to że reszta jej dzieci nie widzi do dziś jej choroby,
Wiele lat ratowała okruchy jej pamieć-grałam w gry ,przypominałam nazwy rzeczy ,uczyłam jak dziecko,z ta różnicą ze dziecko każdego dnia bogaci swój słownik,moja mama traciła słowo za słowem,sens słów przestawał istnieć..


lekarze


Spotkałam takich co jasno mówili że mogą wyleczyć grypę ale na starości się nie znają
Byli tacy ,którzy udawali że się znają
Byli tacy ,którzy brzydzili się mamy

Nauczyłam się rozpoznawać mamy potrzeby,stan ducha.

Zawsze chciałam opisać dzień po dniu ,ale nie miałam pojęcia jak to zrobić
dziś dzięki kursowi  Decoupage nauczyli mnie jak stworzyć bloga

Bo żeby nie zwariować w tej bezsilności,  w tej bezradności i samotności w problemie wróciłam do hobby
szukam nowych form samorealizacji ,bo przy mamie zawsze trzeba być
a głowa -głowa musi mieć zajęcie ,żeby myśleć tylko o rzeczach ważnych

nauczyłam się plecenia wikliny papierowej,Decoupage,wracam do szydełkowania.
o mamie będę jeszcze pisać.