Kolejne święta razem z mamą .
Nie było łatwo.
Jest dobrze.
Ostatnio słuchałam rozmowy u Lisa z księdzem prowadzącym hospicjum.
Moja mama nijak by tam nie pasowała, bo bez świadomości, bez kontaktu logicznego, dobrze że jest w domu, bo jest.Tylko ciałem, chociaż czasami mam wrażenie , że duchem też.
Odpowiada coś po swojemu. Czasami się uśmiecha, cieszy, płacze, złości się i woła jeść i pić.
Jest. I to mnie cieszy.
Kiedy osoba, która znasz od zawsze zmienia się- ogarnia cie złość i strach. O tej złości i strachu jest ten blog. Zdjęcia i opisy są moje i służą tylko do refleksji nie do udostępniania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz