niedziela, 10 lutego 2019

piękna

Kochani, nie pisałam długo, no ciężko dochodziłam do siebie po kilku wydarzeniach .
Raz - mama spadła z łóżka i musiała mieć szytą głowę, krwawiła bardzo, czekała długo na sorze na szycie, potem tomografia i bardzo długo na opis i w końcu wypis.
W tak zwanym międzyczasie na sor trafił  pachnący alkoholem i nie tylko"człowiek", który upadł na ulicy.Nim zajęli się błyskawicznie.Nie miałabym nic przeciw temu, gdyby nie fakt, że mama utraciła dużo krwi, a jest kruszynką z przykurczami i z ogólnie niezbyt bogatymi wynikami krwi.
Dopiero w domu doznałam szoku.
Bo pomimo, ze z mamą od wielu lat nie ma kontaktu logicznego, to lekarz napisał, ze była w pełnym kontakcie i komunikowała swoje potrzeby.Drugi szok, to brak jakichkolwiek badań krwi, a one były ważne moim zdaniem, bo kiedy tylko dostałam się do lekarza ogólnego i poprosiłam o badanie krwi, lekarka była przerażona i mocno rozważała dotoczenie krwi, ale to znowu jazda na sor i ta znieczulica i brak empatii.mniejsza.Została w domu i staramy się ją jakoś wzmocnić. Dziś minął miesiąc i mogę dostrzec lekką poprawę. Dziś w słoneczku znowu była piękna


tu mama ma 92 lata skończone w październiku