poniedziałek, 15 czerwca 2015

szpital

do szpitala - tylko jak jesteś zdrowy i sprawny.

Jeśli jesteś chory, niesprawny, niekontaktowy---omijaj szpitale wielkim łukiem.
   Informacja lekarska-zerowa, informacja pielęgniarska- zerowa . 
   Opieka koszmarna, koszmarna .
 Wielka pretensja, że pacjent sam nie je, a one -co one mogą, Jak łaskawie karmią, to jeszcze taki się zachłyśnie wodnistymi pomyjami. A przecież podłączyły kroplówkę rano {rano?}, a że o godzinie jedenastej kroplówka utworzyła gulę wielkości arbuza to przecież wina pacjenta bo nie poinformował.  Kroplówka nie idzie,  bo jak się po interwencji okazało igła była w kształcie Z - to przecież mogła sobie nie wyrywać, bo kiedyś to ona szła,
 A, że upał 30 stopni i wody nie ma kto podać nawet kropli, to przecież podłączyły kroplówkę a że ta nie idzie to co ich to obchodzi.
  A lekarz jest codziennie---przed komputerem i czyta co tam u pacjenta.  O 10 tej jeszcze nie wie bo nie był na obchodzie[obchód od 8 do 12], potem idzie do domu,  a ten co jest to nic nie wie,  bo to nie jego sala, nie jego pacjent. Tylko ten co widział wie,  ale go już nie ma . Na wynik prześwietlenia płuc trzeba poczekać- ze trzy dni, pod warunkiem, ze nie trafi się na sobotę,  albo niedziele, bo to,to wydłuża czas oczekiwania.
  Jednego tylko nie żałują--środków uspokajających. Pacjent krzyczy, bo go nienapoili-  zastrzyk na uspokojenie, krzyczy bo tworzy się odleżyna, zastrzyk, Krzyczy bo boli brzuszek-jest zastrzyk. I tak z językiem wywalonym, pogięta w paragraf, czasem z głową na brzegu łóżka - kto by się przejmował-"my też mamy pacjentów , nie tylko pani mamę". Moja mama to nie pacjent. To stara kobieta, I tak jak nigdy nikomu źle nie życzyłam, to ma się ochotę rzucić klątwę. Tylko boję się, że się spełni i moje sumienie tego nie wytrzyma. 
  Pani dziś mi powiedziała anegdotę, ze mama dostaje leki dożylne. .Większość wlewa się bezpośrednio do organizmu, tworząc gule i bańki, skóra jest sina, czerwona, pozdzierana, i tak wygląda jakby zderzyła się z tirem..
  Inna pani pielęgniarka zapewnia ,ze opieka jest, ze to zależy od oddziału. No cóż- leżała tydzień na chirurgii w 2009 r. Nie polecam. Leżała tydzień na zakaźnym też w 2009 - nie polecam. Teraz leży na wewnętrznym--koszmar. Idzie ku gorszemu.
  Kiedyś na wypis czekało się na panią , która pisze na maszynie i wypisze, teraz wszyscy siedzą z nosem w komputerze a pacjent? Niech sobie leży. Niech czeka.
  Wypis o czternastej. Mama w domu 20,30. Sukces.Teraz trzeba zająć się leczeniem poszpitalnym. Ran, odleżyn, Popoić, dokarmić. Wyleczyć.
  Poznajecie te dłonie?


A te'' zaopiekowane ''miejsca