niedziela, 5 listopada 2017

Paradoks NFZu.

Poduszka


Kiedy moja mama jeszcze troszkę chodziła i siedziała w dzień na fotelu, konieczna stała się poduszka pod pupę. 
Recepta od lekarza, Wniosek do NFZu. Wizyta w sklepie medycznym, czekanie na dostawę i ... poduszka za 70 zł . szara poszewka a w środku kawałek gąbki z dziurą.
Gąbka przypłaszczyła się po tygodniu, nie odkształcała się zbyt chętnie.
Nie pojawiły się rany chyba tylko dlatego, że wkrótce już nie siedziała, bo przykurcze uniemożliwiły siedzenie.
Teraz leżała.

Materac


Teraz konieczny stał się materac. Recepta wniosek do NFZu . Wizyta w sklepie medycznym i cena 400 zł minus 120 dofinansowanie z NFZu i reszta dopłacić.
Ale po pewnym czasie 24 godzinnego używania materaca codziennie, rozszczelniły się szwy i konieczna była reklamacja, Prawie miesiąc bez materaca to niemożliwe. Więc pytanie o zastępczy materac, Nie nie należy się ale przecież jest przedłużony okres gwarancji, to trzeba się cieszyć. Ok. Internet i olśnienie, identyczny materac z tej samej firmy na internecie - 100 razem z wysyłka. Oczywiście są droższe. ale może jakość inna. Tu był to ten sam materac.
 

Zastanawia mnie jak to jest możliwe, że na receptę ten sam materac kosztuje 400 zł. Sądziłam, że NFZ dopłaca pacjentom do najlepszego sprzętu, i że to ktoś kontroluje. A tu takie zdziwienie. 
Zresztą jakoś dziwnie sie składa, ze przy sprzęcie jeżdżącym, też jest podobnie. NFZ kupuje, no może zatwierdza naj... najtańszy sprzęt i dale sobie wmówić wyższą cenę. Ja zawsze naiwnie sądziłam, że na receptę, to co najlepsze na co nie stać biednego, 
Na czym to polega, czy warto tak oszukiwac , system, pacjentów. 


A jeszcze taki szczegół  , że teraz na internecie można sobie receptą sfinansować taki materac prawie zupełni. Bo dopłaca sie około złotówki za ten najtańszy materac, ale w sklepie medycznym u nas jest tylko jedna cena.

A wózek taki jak koleżanka dostała na NFZ i internecie kosztuje co-najmniej trzy razy taniej. Jej niby coś pomoc Rodzinie zwraca, bo ma grupę inwalidzką, która upoważnia do pomocy z Pomocy Rodzinie, ale nie każdy stara sie o grupę inwalidzką, kto ma zapisany wózek . Ale zwrot następuje po zakupie , więc tą różnice pacjent musi mieć. Może mu coś zwrócą, ale nie na końcu roku, bo rok w Pomocy rodzinie traci finansowanie różnie,Czasami w październiku, czasami w listopadzie, bardzo rzadko w grudniu.Więc jeśli starać się o dofinansowanie to najlepiej w styczniu, bo potem to już różnie. Pogrzebałam w internecie i za kwotę jaką musiała dopłacić do swojego wózka mogła zakupic o dwie klasy lepszy sprzęt .Ale kto szuka w sieci?
Zwłaszcza jak jest w głębokiej potrzebie, to myśli, że utarta droga jest najlepsza.Niekoniecznie.Dziwi mnie to i zaskakuje.

dziecko na cmentarzu

Czy zabierać?
Spotkałam się kiedyś z takim stwierdzeniem, ze na pogrzeb nie zabieramy dzieci. Ile razy to słyszę zastanawiam się dlaczego?
Jeśli umiera kochana babcia, dziadziuś czy inny bliski, jaki jest cel izolowania dzieci od pogrzebu,
Ja będąc trzyletnim dzieckiem, stałam nad grobem babci, w ciszy, w skupieniu i zadumie, rodzina chowała ciało babci, którą poprzednio zapamiętałam jako skuloną staruszkę, chowającą się w swoim bólu w ogromnej chuście. Jej oczy pełne bólu i spokoju.Potem ile razy w dzień zaduszny świeciłam świeczki na jej grobie, patrzyła na mnie swoimi słodkimi oczami, i wiedziałam, ze na pewno jest tu w tym grobie.Nie miałam koszmarów, traumy, lęków.
Rodzice powiedzieli mi ,ze tak już jest.Człowiek rodzi się żyje i umiera. Warzna jest pamięć.
I miejscu, które przypomina o tym.

Kiedy umarł mój tata, ja zabrałam moje dzieci na jego pogrzeb, nawet przez sekundę nie zagościła w mojej głowie myśl, by "im to oszczędzić'.Chociaż na cmentarzu zaszeleściły słowa"na pogrzeb - z dziećmi"
Ale jak zostawić dzieci z taką wielką niewiadomą, co stało się z ich ukochanym dziadkiem.One tuliły się do niego , gdy był zdrowy, odwiedzały w chorobie, widziały cierpienie i jego troskę przez ból o nie, jego uśmiech.Jego spokój.Jego miejsce spoczynku,, też musiały poznać
To takie naturalne.
Nigdy nie zauważyłam lęków nocnych, histerii, traumy, czy czegoś innego, niepokojącego.

To takie dla mnie niezrozumiałe pytanie.

środa, 16 sierpnia 2017

uwaga

Ile nowych rzeczy dostrzega się, gdy codziennie jest się z osoba zależną od nas, tak zupełnie
Umyć się jest łatwo, ale umyć osobę leżąca, z przykurczami mięśni-to inna sprawa, bo dochodzi konieczność dotarcia w zakamarki w łokciu, w kolanku, w dłoni,.
Sprawić trzeba ból, by nie było gorzej.Dochodzi stres.
A takie obcinanie paznokci?
A umycie głowy, o zębach zapomnieć trzeba zupełnie, a uszy, A każda nawet maleńka ranka, przy braku natychmiastowej reakcji może stać się problemem, a zaczerwienienie moment zamienia się w odleżynę, .
A przy takich upałach, jak w tym roku?Jest jeszcze trudniej.
A jedzenie,.
Karmienie osoby leżącej, wiecie jaki to stres?
Kurcze , miksować dokładnie a i tak ile razy coś nie  tu gdzie trzeba wpadnie.
A pocie? z dzióbka, ale nie każdy dzióbek zdaje egzamin, słomka-zapomnij, niekapek- zapomnij.dziura nie za doza.
A ułożyć tez trzeba tak by nic nie gniotło, nie upijało.
I ta świadomość, ze lepiej to juz było

środa, 10 maja 2017

Bezradność.




Kiedy opiekujesz się osoba leząca, bez kontaktu logicznego, musisz radzić sobie sam.
Kiedy dopada ją zwykły, zdawało by się katar jest to nie lada wyzwanie.
 Bo jak nakłonić do wydmuchania nosa, odkaszlnięcia?
Wiecie jaki wielki strach pojawia się w momencie, w którym od naszej reakcji zależny czyjeś życie.


Dawno temu, gdy byłam młodą dziewczyną, pojechaliśmy do Krakowa Płaszowa, do zakonnic, do ośrodka opieki nad "dziećmi" niepełnosprawnymi umysłowo. Czułam zakłopotanie i lęk przed tą chorobą. Jak niszczy człowieka, Zdawało by się, że nic im nie dolega, a jednak potrzebują pomocy.
I to jakiej. Te dorosłe ciała z umysłem maleńkiego dziecka, bezbronne , bezradne, bezwładne.
Nie rozumiałam wtedy-po co to. dlaczego.
Nadal nie rozumiem,.
Te pochylone i zatroskane zakonniczki były i są tajemnicą.
Wiem tylko, ze dopóki życie trwa, trzeba się o nie troszczyć.
Trzeba walczyć o każdy oddech.
Dlaczego?
Bo tak trzeba.

Kiedy pokonamy strach, kiedy zaradzimy niemocy, jest lżej , jesteśmy bogatsi o doświadczenie.
Ale wcale nie mądrzejsi.
Wiem, że trzeba reagować szybko.
Nie można czekać ani chwili, bo każda chwila zwłoki to niebezpieczeństwo.
To zagrożenie życia.