sąd
Przez ostatnie tygodnie żyłam sprawą sądową o ubezwłasnowolnienie mojej mamy ,bo przecież w jej stanie nic nie może zdziałać, a życie toczy się mimo choroby i starości mamy.
Jesteśmy na finiszu choć trwało to od czerwca czy może maja.Teraz to nie istotne, dożyliśmy, sprawa się uprawomocnia. Potem sąd rodzinny i spokój.
choroba
jakiś miesiąc temu mama przechorowawszy, pewnie byłoby krucho gdybym nie wzywała kilku doktorów i to kilka razy.Pogotowie przyjechało, nie powiem ale chcieli na oddział. Nie dałam.
Pani doktor intensywnie zaczęła leczyć wirusa obok stanu zapalnego i po dwóch tygodniach intensywnej opieki wydobrzała nam matuś ,wydobrzała.
Dziś pokrzykuje i coś tam sobie opowiada, jest dobrze.
I niech będzie
Pozdrawiam wszystkich , którzy mnie czytają .
życzę zdrówka i wytrwałości.Joanna..