niedziela, 24 stycznia 2016

wiersz

Może wiersz mojej mamy brzmiał by tak, a może  zupełnie inaczej.

Co myślisz moje dziecko,
 gdy przez próg spoglądasz na moje pomarszczone czoło,
na moje wysuszone dłonie, na moje przykurczone ciało,
Co myślisz?
I ty- gdy nocą, budzi Cie mój krzyk,
gdy pochylasz się nade mną,
gdy zastanawiasz się nad przyczyną mego krzyku
gdy łomocze Twoje serce ze strachu i zakłopotania,
Gdy czujesz się bezradna i zasmucona


Jestem kilkuletnia dziewczynką,
która chowa się przed ojcem w suknie matki.
Jestem nastolatką,
która umyka na rowerze przed esesmanem,
Jestem niespełna 19-latką,
która opuszcza swoja ojczyznę i rusza w nieznane.
Jestem dziewczyna, która zaczyna z lękiem
samodzielne życie u boku mężczyzny.
Na obczyźnie
Jestem matką gromadki dzieci,
 która znowu rusza w nieznane.
Poszukuję swego miejsca na ziemi.
Troska, praca,  lek.
Jestem czterdziestolatką z gromadką wesołych wnuków
 i kolejnym dzieckiem,
 Czy dane mi będzie. wprowadzić je w dorosłe życie?

Jestem 60 latka, która traci swego ukochanego męża.
Zapadam w samotność i zapomnienie.
Jestem schorowaną kobieta
pozostawiona samej sobie.
 Tracę pamieć, orientacje, siły.
Jestem 70 letnią kobietą
która znowu rusza w nieznane.
Jestem 80 latka,
 która zdmuchuje świeczki na urodzinowym torcie.
Nie wiem z kim nie wiem gdzie ale jest mi miło.
Jest mi ciepło, jestem bezpieczna.
Choć zupełnie nieświadoma.
Gdzie jesteście moje dzieci?
Gdzie jesteście moje wnuki?
I prawnuki, pra-prawnuki?
Co tam u was?
Czy jesteście Szczęśliwi?
Ja wam wybaczam.




starość?

Niedawno odwiedziłam coś w rodzaju domu starców-dla tych bardzo chorych, samotnych opuszczonych czasami staruszków.
Później w internecie trafiłam na wiersz osamotnionego staruszka.To wszystko poruszyło mnie i zastanowiło.Jak napisała by podobny wiersz moja mama, co by napisała.Nie daje mi to spokoju.
A to ten wiersz  z neta


Stary zepsuty człowiek autorstwa Mak’a Filiser’a.

Co widzisz pielęgniarko… Co widzisz?
 O czym myślisz,
 kiedy patrzysz na mnie?
 Zepsuty stary człowiek,
 niezbyt mądry, niepewnych zwyczajów, z zamglonymi
 oczyma?
 Który drybluje swoim jedzeniem i nie udziela
 odpowiedzi, kiedy mówisz głośno:
„Żałuję, że nie chcesz
spróbować!”
 Który wydaje się nie zauważać rzeczy, które robisz.
 I na zawsze traci skarpety lub buty.
 Kto, z oporem lub nie,
 pozwala robić co chcesz podczas kąpieli i karmienia,
 wypełniając tak swój długi dzień.
 Czy tak właśnie myślisz, czy tak to widzisz?
 Zatem otwórz oczy, pielęgniarko.
 Nie widzisz mnie! Powiem ci kim jestem jak już tutaj siedzę.

Jestem małym 10-letnim dzieckiem z mamą i tatą,
braćmi i siostrami, którzy się wzajemnie kochają. -

 Młodym 16-letnim chłopakiem ze skrzydłami na nogach
marzącym,
 że niedługo spotkam swoją miłość. -
 20-letnim Panem Młodym,
 którego serce rośnie, pamiętając śluby, które składał. -
 25-letnią w pełni samodzielną osobą.
Jestem potrzebny aby stworzyć bezpieczny szczęśliwy dom.
 - 30-letnim mężczyzną.
 Moi malcy rosną tak szybko,
połączeni więzami, które będą długo trwać. -

 Przy 40-ce moi młodzi synowie dorośli i zniknęli,
 ale moja kobieta jest obok mnie i widzi jak się smucę. -

 50 lat i coraz więcej dzieci bawi się wokół mnie,
Ponownie mamy dzieci… Moja umiłowana i ja.
 Ciemne dni nadeszły – moja żona nie żyje.
Patrzę w przyszłość i drżę ze strachu.
 Moje dzieci mają już własne pociechy.
Myślę, nad przeszłością i miłością, którą znałem.
Teraz jestem już stary, a natura jest okrutna.
 To żart, bo na starość wyglądasz jak głupek.
 Ciało się kruszy. Wdzięk i wigor odchodzą.
 Teraz mam kamień, gdzie kiedyś było serce.
 Ale w środku mieszka nadal młody mężczyzna.
A teraz znowu moje zgorzkniałe serce pęcznieje.
Pamiętam radość, pamiętam ten ból.
 Kocham życie i żyję na nowo. Myślę po latach,
 jest ich zbyt mało, odchodzimy zbyt szybko i trzeba zaakceptować fakt,
że nic nie może trwać wiecznie. Więc otwórzcie oczy, ludzie.
Otwórzcie i zobaczcie… Nie jestem zrzędliwym starcem. Spójrz bliżej…
 Zobacz MNIE!!