Bardzo dawno nie pisałam, bo trochę dało się we znaki zmęczenie. Bo moja mama sama nie robi już nic, nawet nie przekręci się z boku na bok, a ponieważ leży już od kilku lat to ciało jest delikatne i wrażliwe.Trzeba co godzinkę lub czasami częściej zmieniać jej pozycje.I to w dzień i w nocy wiec trochę to meczy.Ostatnie dwie noce, wstawałam tylko raz, może dwa razy.A to za sprawą materaca przeciwodleżynowego, który wpadło mi do głowy żeby zakupić. Az dziwie się,że wcześniej ani pani doktor ani pielęgniarka, która przychodzi do mamy nie podpowiedziała mi takiego rozwiązania. Ale jest ok, mama trochę zaskoczona buja się dzień i noc i jest zdrowsza i zadowolona.A ja trochę mniej zmęczona. Najpierw w ciucholandzie kupiłam takie podkłady, które chroniły przed oparzeniami, bo w sklepie medycznym były tylko takie gumowe, nieprzyjemne i niestety odparzające. Potem wygrzebałam prześcieradła medyczne.Tez dobra sprawa, ale nikt nie informuje o takich udogodnieniach, bo po co.Ja ciągle szukam i tym razem wyszukałam ten materac i się cieszę
Kochani skłamałam, moja mama sama je i ma apetyt i bardzo dobrze,
Sama też uśmiecha się, gdy nic jej nie dokucza. A mnie serce się raduje gdy widzę jej zadowolenie.
.
Kiedy osoba, która znasz od zawsze zmienia się- ogarnia cie złość i strach. O tej złości i strachu jest ten blog. Zdjęcia i opisy są moje i służą tylko do refleksji nie do udostępniania.
Archiwum bloga
środa, 11 maja 2016
niedziela, 24 stycznia 2016
wiersz
Może wiersz mojej mamy brzmiał by tak, a może zupełnie inaczej.
Co myślisz moje dziecko,
gdy przez próg spoglądasz na moje pomarszczone czoło,
na moje wysuszone dłonie, na moje przykurczone ciało,
Co myślisz?
I ty- gdy nocą, budzi Cie mój krzyk,
gdy pochylasz się nade mną,
gdy zastanawiasz się nad przyczyną mego krzyku
gdy łomocze Twoje serce ze strachu i zakłopotania,
Gdy czujesz się bezradna i zasmucona
Jestem kilkuletnia dziewczynką,
która chowa się przed ojcem w suknie matki.
Jestem nastolatką,
która umyka na rowerze przed esesmanem,
Jestem niespełna 19-latką,
która opuszcza swoja ojczyznę i rusza w nieznane.
Jestem dziewczyna, która zaczyna z lękiem
samodzielne życie u boku mężczyzny.
Na obczyźnie
Jestem matką gromadki dzieci,
która znowu rusza w nieznane.
Poszukuję swego miejsca na ziemi.
Troska, praca, lek.
Jestem czterdziestolatką z gromadką wesołych wnuków
i kolejnym dzieckiem,
Czy dane mi będzie. wprowadzić je w dorosłe życie?
Jestem 60 latka, która traci swego ukochanego męża.
Zapadam w samotność i zapomnienie.
Jestem schorowaną kobieta
pozostawiona samej sobie.
Tracę pamieć, orientacje, siły.
Jestem 70 letnią kobietą
która znowu rusza w nieznane.
Jestem 80 latka,
która zdmuchuje świeczki na urodzinowym torcie.
Nie wiem z kim nie wiem gdzie ale jest mi miło.
Jest mi ciepło, jestem bezpieczna.
Choć zupełnie nieświadoma.
Gdzie jesteście moje dzieci?
Gdzie jesteście moje wnuki?
I prawnuki, pra-prawnuki?
Co tam u was?
Czy jesteście Szczęśliwi?
Ja wam wybaczam.
Co myślisz moje dziecko,
gdy przez próg spoglądasz na moje pomarszczone czoło,
na moje wysuszone dłonie, na moje przykurczone ciało,
Co myślisz?
I ty- gdy nocą, budzi Cie mój krzyk,
gdy pochylasz się nade mną,
gdy zastanawiasz się nad przyczyną mego krzyku
gdy łomocze Twoje serce ze strachu i zakłopotania,
Gdy czujesz się bezradna i zasmucona
Jestem kilkuletnia dziewczynką,
która chowa się przed ojcem w suknie matki.
Jestem nastolatką,
która umyka na rowerze przed esesmanem,
Jestem niespełna 19-latką,
która opuszcza swoja ojczyznę i rusza w nieznane.
Jestem dziewczyna, która zaczyna z lękiem
samodzielne życie u boku mężczyzny.
Na obczyźnie
Jestem matką gromadki dzieci,
która znowu rusza w nieznane.
Poszukuję swego miejsca na ziemi.
Troska, praca, lek.
Jestem czterdziestolatką z gromadką wesołych wnuków
i kolejnym dzieckiem,
Czy dane mi będzie. wprowadzić je w dorosłe życie?
Jestem 60 latka, która traci swego ukochanego męża.
Zapadam w samotność i zapomnienie.
Jestem schorowaną kobieta
pozostawiona samej sobie.
Tracę pamieć, orientacje, siły.
Jestem 70 letnią kobietą
która znowu rusza w nieznane.
Jestem 80 latka,
która zdmuchuje świeczki na urodzinowym torcie.
Nie wiem z kim nie wiem gdzie ale jest mi miło.
Jest mi ciepło, jestem bezpieczna.
Choć zupełnie nieświadoma.
Gdzie jesteście moje dzieci?
Gdzie jesteście moje wnuki?
I prawnuki, pra-prawnuki?
Co tam u was?
Czy jesteście Szczęśliwi?
Ja wam wybaczam.
starość?
Niedawno odwiedziłam coś w rodzaju domu starców-dla tych bardzo chorych, samotnych opuszczonych czasami staruszków.
Później w internecie trafiłam na wiersz osamotnionego staruszka.To wszystko poruszyło mnie i zastanowiło.Jak napisała by podobny wiersz moja mama, co by napisała.Nie daje mi to spokoju.
A to ten wiersz z neta
Stary zepsuty człowiek autorstwa Mak’a Filiser’a.
Co widzisz pielęgniarko… Co widzisz?
O czym myślisz,
kiedy patrzysz na mnie?
Zepsuty stary człowiek,
niezbyt mądry, niepewnych zwyczajów, z zamglonymi
oczyma?
Który drybluje swoim jedzeniem i nie udziela
odpowiedzi, kiedy mówisz głośno:
„Żałuję, że nie chcesz
spróbować!”
Który wydaje się nie zauważać rzeczy, które robisz.
I na zawsze traci skarpety lub buty.
Kto, z oporem lub nie,
pozwala robić co chcesz podczas kąpieli i karmienia,
wypełniając tak swój długi dzień.
Czy tak właśnie myślisz, czy tak to widzisz?
Zatem otwórz oczy, pielęgniarko.
Nie widzisz mnie! Powiem ci kim jestem jak już tutaj siedzę.
Jestem małym 10-letnim dzieckiem z mamą i tatą,
braćmi i siostrami, którzy się wzajemnie kochają. -
Młodym 16-letnim chłopakiem ze skrzydłami na nogach
marzącym,
że niedługo spotkam swoją miłość. -
20-letnim Panem Młodym,
którego serce rośnie, pamiętając śluby, które składał. -
25-letnią w pełni samodzielną osobą.
Jestem potrzebny aby stworzyć bezpieczny szczęśliwy dom.
- 30-letnim mężczyzną.
Moi malcy rosną tak szybko,
połączeni więzami, które będą długo trwać. -
Przy 40-ce moi młodzi synowie dorośli i zniknęli,
ale moja kobieta jest obok mnie i widzi jak się smucę. -
50 lat i coraz więcej dzieci bawi się wokół mnie,
Ponownie mamy dzieci… Moja umiłowana i ja.
Ciemne dni nadeszły – moja żona nie żyje.
Patrzę w przyszłość i drżę ze strachu.
Moje dzieci mają już własne pociechy.
Myślę, nad przeszłością i miłością, którą znałem.
Teraz jestem już stary, a natura jest okrutna.
To żart, bo na starość wyglądasz jak głupek.
Ciało się kruszy. Wdzięk i wigor odchodzą.
Teraz mam kamień, gdzie kiedyś było serce.
Ale w środku mieszka nadal młody mężczyzna.
A teraz znowu moje zgorzkniałe serce pęcznieje.
Pamiętam radość, pamiętam ten ból.
Kocham życie i żyję na nowo. Myślę po latach,
jest ich zbyt mało, odchodzimy zbyt szybko i trzeba zaakceptować fakt,
że nic nie może trwać wiecznie. Więc otwórzcie oczy, ludzie.
Otwórzcie i zobaczcie… Nie jestem zrzędliwym starcem. Spójrz bliżej…
Zobacz MNIE!!
Później w internecie trafiłam na wiersz osamotnionego staruszka.To wszystko poruszyło mnie i zastanowiło.Jak napisała by podobny wiersz moja mama, co by napisała.Nie daje mi to spokoju.
A to ten wiersz z neta
Stary zepsuty człowiek autorstwa Mak’a Filiser’a.
Co widzisz pielęgniarko… Co widzisz?
O czym myślisz,
kiedy patrzysz na mnie?
Zepsuty stary człowiek,
niezbyt mądry, niepewnych zwyczajów, z zamglonymi
oczyma?
Który drybluje swoim jedzeniem i nie udziela
odpowiedzi, kiedy mówisz głośno:
„Żałuję, że nie chcesz
spróbować!”
Który wydaje się nie zauważać rzeczy, które robisz.
I na zawsze traci skarpety lub buty.
Kto, z oporem lub nie,
pozwala robić co chcesz podczas kąpieli i karmienia,
wypełniając tak swój długi dzień.
Czy tak właśnie myślisz, czy tak to widzisz?
Zatem otwórz oczy, pielęgniarko.
Nie widzisz mnie! Powiem ci kim jestem jak już tutaj siedzę.
Jestem małym 10-letnim dzieckiem z mamą i tatą,
braćmi i siostrami, którzy się wzajemnie kochają. -
Młodym 16-letnim chłopakiem ze skrzydłami na nogach
marzącym,
że niedługo spotkam swoją miłość. -
20-letnim Panem Młodym,
którego serce rośnie, pamiętając śluby, które składał. -
25-letnią w pełni samodzielną osobą.
Jestem potrzebny aby stworzyć bezpieczny szczęśliwy dom.
- 30-letnim mężczyzną.
Moi malcy rosną tak szybko,
połączeni więzami, które będą długo trwać. -
Przy 40-ce moi młodzi synowie dorośli i zniknęli,
ale moja kobieta jest obok mnie i widzi jak się smucę. -
50 lat i coraz więcej dzieci bawi się wokół mnie,
Ponownie mamy dzieci… Moja umiłowana i ja.
Ciemne dni nadeszły – moja żona nie żyje.
Patrzę w przyszłość i drżę ze strachu.
Moje dzieci mają już własne pociechy.
Myślę, nad przeszłością i miłością, którą znałem.
Teraz jestem już stary, a natura jest okrutna.
To żart, bo na starość wyglądasz jak głupek.
Ciało się kruszy. Wdzięk i wigor odchodzą.
Teraz mam kamień, gdzie kiedyś było serce.
Ale w środku mieszka nadal młody mężczyzna.
A teraz znowu moje zgorzkniałe serce pęcznieje.
Pamiętam radość, pamiętam ten ból.
Kocham życie i żyję na nowo. Myślę po latach,
jest ich zbyt mało, odchodzimy zbyt szybko i trzeba zaakceptować fakt,
że nic nie może trwać wiecznie. Więc otwórzcie oczy, ludzie.
Otwórzcie i zobaczcie… Nie jestem zrzędliwym starcem. Spójrz bliżej…
Zobacz MNIE!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)