świat ciągle mnie zadziwia.
Ostatnio zadziwiła mnie polska służba zdrowia
Bo moje dziecko przywlekło do domu jakiegoś wirusa.U niego były wymioty i biegunka. Wizyta na pogotowiu, na szczęście był tam prawdziwy lekarz, który pomógł, zaopatrzył w dobre leki. Postawił diagnozę, co jest coraz rzadsze u lekarzy, tzw. lekarzy,a tych jest coraz więcej. Nie wiem z czego to wynika ale wielu z nich tak mocno uwierzyło,że jest lekarzem, ze zapomniało o pacjencie.
Po trzech dniach wirus zaatakował męża, u niego to biegunka.Wygnałam do "prawdziwego lekarza, diagnoza i słuszne leki.Tzw lekarz przyjechał do mojej mamy za dwa dni, kiedy dostała gorączki i wymiotowała. wezwane pogotowie przyjechało w czteroosobowej obsadzie,lekarz też , od drzwi wszystko mu się nie podobało, że czwarte piętro. że małe mieszkanie, że babcia tu a nie w POZcie.
Oddać do POZtu. Niemal nie połamał jej ręki gdy mierzył ciśnienie, nie osłuchał,nie obejrzał np gardła. Dał jakiś zastrzyk z no-spą, nie zareagował na wysoką temperaturę u mamy, i wyszedł.Stan mamy na chwilę się uspokoił. Po kilku godzinach temperatura nie spadała pomimo czopka jaki dałam samowolnie. Zadzwoniłam do nocnej opieki i ubłagałam by przyjechał lekarz, chociaż tam też dyżurowała kiedyś taka tzw lekarka, co to weszła, nie dotknęła mamy i powiedziała, że na coś trzeba umrzeć i po prostu wyszła. Więc trochę obawiając się, że trafimy na tamtą zadzwoniła i ubłagałam.Na szczęście przyjechała lekarka. Osłuchała mamę, obejrzała. zapisała antybiotyk do jak najszybszego podania.Po leku zaczęło coś się dziać. Oddech się uregulował. gorączka pomalutku spadała. Rano okazało się,że wirus zaatakował u mamy gardło, Chrypka mam to udowodniła .
Lekarze są różni. Bo są lekarze i niby lekarze. Strzeżmy się tych drugich ,
A mam małą radę .Bo mama po wymiotach i wysokiej gorączce nie miała kroplówki tylko kazali dużo poić,Język mamy był tak opuchnięty, ze napoje spływały na poduszkę nie poiły mamy. Dobra dada poić strzykawką, tą od leków.Pomalutku. po kropelce, po jakimś czasie, język wróci do normy.Można wtedy normalnie poić.
Lekarze są różni. Bo są lekarze i niby lekarze. Strzeżmy się tych drugich ,
A mam małą radę .Bo mama po wymiotach i wysokiej gorączce nie miała kroplówki tylko kazali dużo poić,Język mamy był tak opuchnięty, ze napoje spływały na poduszkę nie poiły mamy. Dobra dada poić strzykawką, tą od leków.Pomalutku. po kropelce, po jakimś czasie, język wróci do normy.Można wtedy normalnie poić.
