Kiedy osoba, która znasz od zawsze zmienia się- ogarnia cie złość i strach. O tej złości i strachu jest ten blog. Zdjęcia i opisy są moje i służą tylko do refleksji nie do udostępniania.
Archiwum bloga
środa, 10 maja 2017
Bezradność.
Kiedy opiekujesz się osoba leząca, bez kontaktu logicznego, musisz radzić sobie sam.
Kiedy dopada ją zwykły, zdawało by się katar jest to nie lada wyzwanie.
Bo jak nakłonić do wydmuchania nosa, odkaszlnięcia?
Wiecie jaki wielki strach pojawia się w momencie, w którym od naszej reakcji zależny czyjeś życie.
Dawno temu, gdy byłam młodą dziewczyną, pojechaliśmy do Krakowa Płaszowa, do zakonnic, do ośrodka opieki nad "dziećmi" niepełnosprawnymi umysłowo. Czułam zakłopotanie i lęk przed tą chorobą. Jak niszczy człowieka, Zdawało by się, że nic im nie dolega, a jednak potrzebują pomocy.
I to jakiej. Te dorosłe ciała z umysłem maleńkiego dziecka, bezbronne , bezradne, bezwładne.
Nie rozumiałam wtedy-po co to. dlaczego.
Nadal nie rozumiem,.
Te pochylone i zatroskane zakonniczki były i są tajemnicą.
Wiem tylko, ze dopóki życie trwa, trzeba się o nie troszczyć.
Trzeba walczyć o każdy oddech.
Dlaczego?
Bo tak trzeba.
Kiedy pokonamy strach, kiedy zaradzimy niemocy, jest lżej , jesteśmy bogatsi o doświadczenie.
Ale wcale nie mądrzejsi.
Wiem, że trzeba reagować szybko.
Nie można czekać ani chwili, bo każda chwila zwłoki to niebezpieczeństwo.
To zagrożenie życia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz