moja walka
Moja walka o pieniądze z tytułu opieki nad niepełnosprawną mamą trwa.A dlaczego?- spyta kto ciekawy.A bo urząd musi mnie ukarać za "wszczynanie awantur".
Nie pisałam od dawna ,bo miałam taką złość ,że mogłabym głupot napisać.
Zaczynam spokojnieć ,ale nadal niewiele rozumiem
Ustawa weszła,wniosek złożyłam i co i -odpowiedz z MOPSu że zawieszają moją sprawę, bo Sąd się jeszcze nie wypowiedział ,ale z urzędu pracy musiałam się na własną prośbę wyrejestrować w maju.
Jest lipiec ,ja i moje dziesięcioletnie dziecko nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego,bo niby dlaczego mamy mieć skoro po sądach chodzimy.
Ja to ja.stara jestem i mogę po lekarzach nie chodzić ,ale dziecko to ja muszę otaczać medyczną opieką też,mam obowiązek ale jak go zrealizować.Sąd czeka na jakieś jeszcze orzeczenie trybunału ,a to może kilka miesięcy potrwać.
I co ?Nie istniejemy.
Bo nigdzie nas nie zgłoszono do ubezpieczenia.
Pat,jak narazie,muszę szukać rozwiązań ,ja,bo to moja sprawa.
Mama sobie leży na szczęście zupełnie nieświadoma,..Bo po co tyle lat ciężko pracowała ,żebym ja dla możności opieki mad nią walczyła z przepisami,urzędami..Uczyła sie przepisów,rozwiązań i szukała po omacku.
Ja trochę kumam,a jak ktoś nie kuma ,-ginie.
Ja też prawie ginę ,chlapię sie jeszcze troche ale nie mam sił.
Nocami nie śpię ,bo mama nie śpi .dniami po urzędach latam.Polskie piekiełko.
Niech mama i syn zdrowi będą ,to morze dobrze będzie .może rozwiązanie znajdę..
pozdrawiam was gorąco.trzymajcie za mnie kciuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz