Obawiałam się po minionej niedzieli, ze łatwo nie będzie, i mam racje.
Wczoraj panie udostępniły mi płyn do przemywania ran i gaziki i pozwoliły mi zmienić mamie opatrunek, sama. Dałam rade. To oczywiście ironia, bo od 10 lat pielęgnuję mamę.
Dzisiaj pojechałam z mężem na obiad świąteczny do szpitala , do mamy.
Mama ma cewnik i pampersa. Jakież było moje zaskoczenie, gdy szukałam powodu krzyku mamy, że pampers jest pełen moczu a mama zwija sie z bólu.
Panie były zaskoczone, a siniaki wokół kroku i na wewnętrznych stronach obu ud nie wiedziały skąd się wzięły. Wczoraj w południe, mama była obolała od tych kroplówek, co puszczają domięśniowo, ale dzisiaj byłam w szoku.
A mój szok zamienił się w głuchy no nie wiem jak to nazwać , ''śmiech przez łzy'', gdy panie wyprosiły nas z sali bo będą zmieniać pampersy. ok. weszły. Wyszły i spoko. Szok był gdy przyszła rodzina do tej pacjentki, która miała zmieniany pampers i odkryła, że na pampersie z kałem jest nałożony nowy, czysty- nie ma to jak mieć dwa pampersy.
To, że noga jest zawinięta pod pośladki , kroplówka idzie poza żyły.
Opatrunki trzeba samemu zmieniać i najlepiej ze swoimi opatrunkami.
A panie, które trafiły tu z
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz