poniedziałek, 2 listopada 2015

Zaduszki

Dzisiejszy i wczorajszy dzień to dni zadumy.
Myśli same cisną się do głowy , o rodzinie, o tych żywych i tych co odeszli.
J chyba łatwiej mi zrozumieć życie i czyny tych co odeszli, niż tych którzy są.
Bo jak człowiek żywy, myślący i przypuszczam, ze zdrowy na umyśle może mówić
przykre, obraźliwe, fałszywe słowa, ranić do krwi i przejść nad tym do porządku dziennego. Nie przeprosi, nie prosić o wybaczenie bo coś , coś czy coś. Tylko wylać pomyje i udać, ze nic się nie stało.Nie mogę tego pojąć.

A moja mama ma się dobrze.
Kiedy w czerwcu była w szpitalu to USG jej zrobili i jakieś inne badania.
Jest fizycznie zdrowa.
Nie rozumie co się z nią dzieje i dlaczego, ale ta wiedza nie jest jej potrzebna,
 bo jest zaopiekowania.


Cieszyła by się teraz  kolejnym prawnukiem. Bo moja córcia urodziła synka.
I pewnie się cieszy po swojemu, bo mówię jej o wszystkim, odpowiada mi po swojemu, w języku którego nie znam, i obym nigdy nie poznała, ale rozumiemy się i tak nieźle..


Uśmiecha się czasami, i opowiada z przejęciem.


To takie małe dziecko, a właściwie powrót do dzieciństwa.O ile dziecka mowy my się nie uczymy bo po co o tyle je rozumiemy. Dziecko nauczy się naszego języka, wcześniej czy później. Mama nie nauczy się już naszego języka, zapomina go, choć czasem mam wrażenie ze rozumie co nieco. My nie nauczymy się ni jak jej języka

Trzeba się cieszyć bo jest z nami.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Prawnukiem by sie Lilka cieszyla...nie wnukiem - Babciu ❤️