niedziela, 25 lutego 2018

znak czasu

Opiekując się moją mama, zdałam sobie sprawę jak ważne są małe potrzeby. Można powiedzieć podstawowe potrzeby człowieka.
Ale to tylko dygresja do ostatnio poczynionych obserwacji.
Stałam w dużym sklepie, tzw supermarkecie w kolejce do kasy i potraciła mnie matka z dwójką dzieci spiesznie przeciskająca się obok kolejki. Nie, nie, nie chciała być pierwsza, chciała szybko wyjść, bo dziecko miało potrzebę wyjść, jeśli wiecie o co chodzi. Wymijając kolejkowiczów, rzuciła pytanie do kasjerki, gdzie jest toaleta, lecz ta z beztroską, ze swojej nie udostępniają, i bez cienia refleksji, powróciła do kasowania produktów. Kobieta z dziećmi wybiegła, a za chwilę dziecko coś robiło na trawce pod sklepem. Zdarzyło się powiecie. Nie- to znak czasu. Ile razy wyglądam przez okno w moim domu widzę jak ludzie załatwiają swoje potrzeby w dziwnych miejscach. Za śmietnikiem, przed sklepikiem, za sklepikiem, Tuz przy drodze. Zastanawiam się, czy to już średniowiecze, czy za chwilę. Mamy wspaniałe budynki uzytacznosci publicznej z napisem toaleta dla personelu. A co z petentem?. Mamy supermarkety, w których zostawiamy swoje pieniądze, duże pieniądze, które zapomniały o naszej potrzebie skorzystania z toalety. I to najczęściej dotyczy dyskontów spożywczych, które na zewnątrz śmierdzą. W tym przypadku mówię , że na zewnątrz, bo w środku tez się zdarza, ale to z innego zaniedbania.
Wiele razy zastanawiam się nad nasza odpowiedzialnością za środowisko. Przecież to małe siusiu, mała kupka, malutki papierek po cukierku, malutka butelka po napoju , malutkie opona od samochodu, niepotrzebna wersalka. Widzicie, ile to już beztroski.
Uczymy się tego od maleńkości, bo czy ktoś widział toaletę w bliskości placu zabaw?
A może nad wodą, zdarzyło wam się" wstąpić w coś"?Nie,  no macie racje, czasami są takie zagródki gdzie niby można, ale jak?  Na kupę. W przenośni i na serio.
Pewnie,- każdy przed wyjściem  z domu potrzebę powinien załatwić . Prawda. Ale ktoś mówił, że są trzy prawdy. I ja się zgadzam.
No cóż w szkole to tez jest problem. Bo panie woźne narzekają na niehigieniczność uczniów,
A gdzie jest prawda?
Chyba to zwykle niedbalstwo , braki w wychowaniu, brak kultury i brak toalet. Brak toalet. Powtórzyłam świadomie.

A na pierwszy plan  wychodzi brak myślenia. Czy naprawdę musi być to zapisane w obowiązku sklepu, urzędu czy innego miejsca , aby pomyśleć, ze to nam się lepiej opłaca niż kupy nawozu tu i tam. Ale powiecie co z kupą po pupilach?
To też kultura. A kultury trzeba się uczyć na dobrych wzorcach.
 Bo to się samo nie załatwi.
Samo się nie zrobi.
A nasze potrzeby też bywają na poziomie podstawowym, ludzkim, i one są tak samo ważne jak ta wyższa, Jak można mówić o kulturze przy smrodzie odchodów?
To takie już wyostrzone spostrzeżenie.
Wiem, wiem nikomu tego nie trzeba uświadamiać. Wyrwałam się. Ale czy aby na pewno?

Jeszcze jedno miejsce zadziwiło mnie tym  problemem. Wiecie jakie? Dotykam świętości,.
Ale kościół też o ta potrzebę wiernych nie dba. A co to w końcu za potrzeba, powiem "gówniana"potrzeba.
Jak to się ma do wieczności?.
 Czepiam się.
Myślę jednak, ze w słusznej sprawie.


tekst ten omyłkowo umiesciłam na innym moim blogu, ale teraz jest we właściwym miejscu 

Brak komentarzy: